Recenzja filmu „Raw”, reż. Julia Ducournau

MV5BMTU3MDUxMDI0MV5BMl5BanBnXkFtZTgwMzk3OTg3MDI@._V1_SY1000_CR0,0,674,1000_AL_

Studentka weterynarii, wegetarianka, poznaje smak ludzkiego mięsa. „Raw” samym tytułem przyrzeka surowość i obietnicę swoją spełnia w nadmiarze. Jakże daleko jednak oszałamiającemu debiutowi Ducournau do tandetnego gore porn i banalnego shockera! Film otoczyły legendy o mdlejących widzach i wzywanych na projekcje karetkach, co działa jednocześnie na jego korzyść – gdyż w kulturze nagłówków publicity to znakomite – i na niekorzyść, bo znacznie trudniej, po pierwsze, przełamać się do jego lektury osobom nieprzekonanym, oraz, po drugie, dostrzec w tak otagowanym obrazie jego substancję, jaką stanowi oryginalne wejrzenie w tematykę dorastania, budowania buntu, poszukiwania tożsamości, eksploracji libido czy, wreszcie, siostrzeństwa, przedłożonego unikalnie i przeszywająco. Obie debiutujące w dużym metrażu panie, Ducournau i osiemnastoletnia Marillier, nokautują, a gwiazdy, które w następstwie tego nokautu obejrzałem, zwiastowały rzeczy wzniosłe i wspaniałe. „Raw” nie ogląda się łatwo, ale również nie tak trudno, jak ostrzega ignorancki internet. Można oczy zakryć, ale nie trzeba; być może nawet nie należy.

Ocena: 4/4

Recenzje błyskawiczne, listopad 2017